Runmageddon Rekrut – relacja

1b

There are no limits. There are plateaus, but you must not stay there,

you must go beyond them. If it kills you, it kills you.

A man must constantly exceed his level.

Bruce Lee

Czołganie się przez błoto pod drutem kolczastym.

Dźwiganie opon od samochodu terenowego na ramionach.

Wspinanie się na trzy metrową ścianę.

Przeprawa z workiem pełnym piachu przez bajoro z wodą po szyję.

Brzmi ciekawie? A to tylko niektóre z przyjemności, które serwują organizatorzy Runmageddonu – przełajowego biegu z przeszkodami.

Po prostu: błoto, pot i krew.  Zgodnie z obietnicą, jaką zawiera slogan – prawdziwe piekło. Tak najkrócej można opisać charakter tego wydarzenia. Jednak to, co naprawdę dzieje się w trakcie biegu w twojej głowie i w twoich mięśniach… Tego nie da wyrazić się słowami, to po prostu trzeba przeżyć!

4a

Edycja lipcowa – Runmageddon Rekrut – która odbyła się w ostatni weekend na warszawskim torze wyścigów konnych to „zaledwie” 6 kilometrów trasy zastawionej 35 ekstremalnymi przeszkodami rodem z poligonu wojskowego. Jeśli ktoś oglądał Full Metal Jacket, niech pomnoży to sobie razy 10, wtedy będzie miał mniej więcej obraz tego, jak to wygląda…

W sobotę – temperatura około 30 stopni Celsjusza i bezlitosne słońce. W niedzielę – ostry deszcz, śliskie przeszkody i dwa razy więcej błota. Ja biegłem drugiego dnia, ale sam nie wiem, która opcja była gorsza.

5a

To był mój drugi bieg tego typu (tutaj przeczytasz relację z pierwszego!), ale szczerze mówiąc Runmageddon w porównaniu z Survival Race, mimo że tam dystans wynosił 10 km, to zupełnie inna liga. Serio. W czerwcu czułem spory niedosyt, choć zmęczenie było duże. Tym razem jednak ledwo dobiegłem do mety z wycieńczenia.

I to właśnie jest w tym najlepsze – jeśli chcesz możesz przebiec „na zaliczenie”, a i tak będziesz umierał…, ale kiedy dajesz z siebie wszystko i walczysz o każdą sekundę, po przekroczeniu linii mety nie wiesz, jak się nazywasz. Wiesz tylko, że udało ci się, że dałeś z siebie 110%, że niezależnie od wyniku jesteś zwycięzcą. Przekroczyłeś pewną granicę, po której żaden trening, żaden wysiłek fizyczny nie będzie już taki sam. Na samej górze wpisu umieściłem fragment z notatek Bruce’a Lee. Człowiek musi wciąż przekraczać swój poziom. Myślę, że to bardzo dobre motto dla wszystkich, którzy startują w Runmageddonie.

Taki bieg uczy dużej pokory. To chyba najcenniejsza lekcja, jaką można wyciągnąć z udziału w tym biegu. Zaczynasz nabuzowany energią niczym młody bóg, kończysz cały podrapany, z wyplutymi płucami, z rękami do ziemi i bez nóg. I o to chodzi! Uczysz się też współpracy i życzliwości. To niesamowite jak wszyscy chętnie pomagali sobie w trakcie biegu i przy tym wzajemnie podnosili sobie morale. To było świetne przeżycie.

7a

Na pochwałę zasługuję strona organizacyjna wydarzenia: żadnych opóźnień, zero kolejek przy przeszkodach, ogarnięci wolontariusze rozstawieni po całym terenie biegu, ratownicy medyczni czuwający przy tych bardziej niebezpiecznych fragmentach i dobrze oznaczona trasa. Nic tylko biec!

Według moich pomiarów udało mi się zmieścić w 45 minutach. Choć dwóch pierwszych zawodników z mojej fali dość szybko mi uciekło (prawdopodobnie byli z jakichś służb mundurowych, bo naprawdę nieźle pruli), utrzymałem się do końca w pierwszej piątce. Nie ma jeszcze oficjalnych wyników, ale jestem bardzo zadowolony z tego czasu. To prawie dwa razy tyle, ile zajmuje mi przebiegnięcie normalnych 6 kilometrów, ale tu chodzi o coś zupełnie innego. O przetrwanie i przezwyciężenie samego siebie.

6a

Kolejna edycja – Runmageddon Classic – odbywa się w Sopocie, we wrześniu. Tym razem trasa ma mierzyć 10-12 km, a przeszkód ma być ponad 40. Nie mogę się już doczekać. Zostało mniej więcej półtora miesiąca, żeby przygotować się do jeszcze dalszego przesunięcia granic swoich możliwości. Taki bieg to dla mnie jedna z najlepszych motywacji do rozwoju.

3a

Jeśli jeszcze się zastanawiasz, niezależnie od tego czy jesteś płci żeńskiej czy męskiej, zabieraj się do roboty, leć na trening i zgłoś się do kolejnego biegu. Naprawdę dowiesz się dużo o sobie… Do zobaczenia na miejscu!

JS

Advertisements

4 comments

  1. dla mnie to na razie jakaś abstarkcja, ale regularne ćwiczenia i bieganie myślę, że mogą to zmienić, ba, na pewno zmienią coś na lepsze! ;)
    powodzenia we wrzesniu!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s